"8:20. - WIDZĘ CIĘ NA BOISKU"
Wsunęłam komórkę i znów zaczęłam truchtać. Czułam już lekkie zmęczenie, po własnym treningu i jedyne co o czym marzyłam, to to by wziąć szybki prysznic. Po paru dłuższych chwilach, znalazłam się przed progiem własnego domu. Wpadłam do środka, poszłam na górę, zdjęłam z siebie wilgotne ubrania i zalał mnie strumień zimnej wody.
***
- Elena! Tutaj! - krzyknął Jason.Piękna asysta i trafienie w bramkę.. Po raz czwarty. Rozwijanie się, czy robienie tego co się kocha, naprawdę daje mi bardzo dużo. To czysta radość, na twarzy pojawia się uśmiech. To cudowne uczucie.
- Jestem z was dumny. Nawet nie macie pojęcia jak. To ogromna przyjemność trenować takie talenty. - powiedział 37-letni trener.
- Dziękujemy! - krzyknęliśmy niemal chórkiem.
Zeszłam z murawy i weszłam do szatni pełnej dziewczyn. "O Boże, widziałam go bez koszulki", "Jezu, jaki on jest przystojny!" i usłyszałam jeszcze wiele, wiele innych opisów piłkarzy z BVB. Śmiałam się w duchu z ich naiwności, lekkomyślności. To naprawdę brzmiało zabawne. Założyłam na siebie czarne rurki z wysokim stanem, białą koszulkę wyciągnęłam w spodnie i czerwono-czarną koszulę zarzuciłam na siebie.
W pośpiechu włożyłam czarne Airforce'y i wyszłam z miejsca pełnego napalonych 18-latek.
- Nie przypuszczałbym. - powiedział dosyć znajomy mi głos.
- Czego? - zapytałam, odwracając się.
- Tak dobrej gry. - odpowiedział Mats.
Usłyszałam dzwonek na lekcje.
- Przepraszam, muszę spadać.
- I tak się pewnie zobaczymy. - uśmiechnął się.
Ruszyłam w kierunku brązowych drzwi wejściowych. Po drodze rozglądałam się i dojrzałam 6 piłkarzy z Dortmundu.
- Nie no, nie wierzę. Oni tam byli. - pomyślałam.
***
Siedziałam już na ostatniej lekcji -fizyce. Byłam całkowicie wyłączona, odpłynęłam. Spoglądałam tylko przez szybę. Po chwili usłyszałam wibracje telefonu :"Nudna lekcja, co?"
Na górze wyświetlacza widniał napis 'Erik'.
"Tak, a skąd Ty możesz o tym wiedzieć?" - napisałam.
Na odpowiedź nie musiałam czekać zbyt długo :
"Bo od 15 minut każdy z nas Ci macha. Spójrz na 4 rząd"
Faktycznie. Łukasz, Kuba, Erik, Auba, Mats i Marco. Czułam jak moje policzki robią się czerwone, a dłonie coraz wilgotniejsze. Wyszłam na kompletną ciamajdę.
***
Postanowiłam, że pójdę się rozluźnić, odstresować. Włożyłam na siebie szare dresy, różową sportową koszulkę i różowe Nike oraz szarą bluzę. Zamknęłam dom i szłam przed siebie. Dortmund nocą wygląda pięknie - Na każdej ulicy świecą się lampy, co trochę można spotkać małżeństwa, które przechadzają się z dziećmi albo pary, które na każdym kroku okazują sobie czułości.. Tak, bardzo słodkie. Po 10 minutach znalazłam się przed boiskiem własnej szkoły. Przecisnęłam się przez dziurę w siatce. Rozejrzałam , czy aby na pewno nikogo nie ma.. Pustki, zero dusz. Spod trybun wyjęłam piłkę do nogi i postawiłam ją na środku murawy. Wpatrywałam się w bramkę. Następnie wzrok skierowałam na futbolówkę. Wzięłam lekki rozbieg i uderzyłam w nią.- Cholera! Jak zwykle! - powiedziałam sama do siebie.
Piłka nie trafiła do bramki, lecz trafiła w słupek i poleciała w przeciwną stronę. Kiedy miałam się odwracać, ujrzałam cień, który zaczął się wydłużać i poszerzać z każdą sekundą. Moje serce biło coraz szybciej. W końcu, mógłby to być jakiś napaleniec, morderca lub dresiarz, któremu brakuje na wódę. Skierowałam swoją głowę w lewą stronę. Odetchnęłam z ulgą. Zobaczyłam w miarę wysokiego blondyna ubranego w grafitowe dresy, czarną koszulkę i czarną bluzę.
- W porządku? Elena, hej! - klubowa 11 pomachała mi przed oczyma. Zdałam sobie sprawę, że po prostu się zawiesiłam.
- Przestraszyłeś mnie, zdajesz sobie z tego sprawę? Jeszcze chwila i bym tu leżała! A tak w ogóle, co ty tu robisz? - mówiłam całkiem poważnie.
- Chciałem sobie pokopać, ale jak widzę ktoś mnie uprzedził.. Chyba ci nie wychodzi, czy tylko mi się zdaje? - zapytał Reus.
- 14 maja, rok temu, był finał rozgrywek naszego rejonu. Bardzo ważny mecz, jak dla nas. Miałam do wykonania ostatni, decydujący rzut karny. Nie trafiłam. Piłka poleciała w ogóle innym kierunku, niż ja bym planowała. Do dziś, nie podejmuje się takich rzutów. - wyznałam.
- Przełamiesz się, wierz mi. A ja ci w tym pomogę. - odpowiedział i w tym samym czasie podbiegł po piłkę i ustawił ją na 11 metrze od bramki.
- Co? - spytałam z lekkim zdziwieniem.
- Obiecałem ci to. No chodź, chyba cię nie ugryzę. - uśmiechnął się.
Podeszłam do niego. Ustawił mnie przed piłką.
- Zamknij oczy. Skup się. Myśl o tym, że to twój cel, coś najważniejszego. Nie myśl, że ci się nie uda. Tylko ty i bramkarz. - zbliżył się do mnie.
Czułam jego ciepły oddech na karku, jego perfumy, które były cholernie pociągające. I ja miałam się skupić?
- Jeest! Haa, widziałeś?! - wykrzyczałam mu to.
- Mówiłem. - przesłał mi nieśmiały uśmiech.
- Uczeń i nauczyciel. Podoba mi się ten układ.
Nasz 'trening' zleciał bardzo szybko. Spędziliśmy ten czas ns rozmowach, strzałach, czy na robieniu zdjęć... Jednak poczułam, że ze mną jest coś nie tak. Głowa zaczęła mi strasznie pulsować, gardło bardzo mnie drapało.
- Chyba będę się zbierać. Marcowe powietrze nie za dobrze na mnie działa, tym bardziej, że jestem ubrana dosyć.. Dosyć skąpo, jak na ten czas. - przerwałam miłą rozmowę.
- Chodź, odwiozę cię. - odparł.
- Nie chce robić kłopotu, raczej się prze...
- Daj spokój. Chodź. - złapał mnie za ramię, przy tym ciągnąc mnie za sobą.
W samochodzie żartowaliśmy po całemu. W radiu zaczęła lecieć piosenka "I really like you" Carly Rae Jepsen i od razu zaczęliśmy wydzierać się na cały samochód. Nie zwracałam na ból gardła, nie w tym momencie.
Kiedy wjeżdżaliśmy w moją ulicę, z mojej twarzy zniknął uśmiech. Zdałam sobie sprawę, że znów zostanę sama, że wrócę do pustego domu, że nawet nie będę miała do kogo otworzyć buzi. Moje przemyślenia przerwał blondyn :
- Wieczór był super. Dziękuję. - jego kąciki ust, uniosły się.
- Ja też. Trzymaj się, do zobaczenia. - powiedziałam, odwzajemniając uśmiech.
Wysiadłam z samochodu i wpadłam do domu. Byłam tak zmęczona, że nie byłam w stanie iść nawet pod prysznic. Rzuciłam się na łóżko i wyjęłam telefon. Zauważyłam 4 wiadomości od Meghan, powiadomienia z instagrama i facebooka. Zaczęłam od ig. Na stronie głównej zobaczyłam zdjęcie, które zostało dodane 2 minuty temu przez blondyna.
Nasza genialna selfie, na której leżymy na murawie z idiotycznymi minami. Dojrzałam dopisek "Fanki mogą być naprawdę męczące! @paarker11". Uśmiechnęłam się do siebie.
- Głupek. - pomyślałam.
Niestety, nie przeczytałam niczego więcej, gdyż znalazłam się w cudownej i szczęśliwej krainie snu...
Dziękuję bardzo serdecznie Moniko, droga czytelniczko! ;*
MAM WIELKĄ PROSBE DO CUDOWNEJ AUTORKI BY NIE USUWALA TWGO BLOGA
OdpowiedzUsuń-WIERNA CZYTELNICZKA
Cudowna autorka ahahah XD
Usuńjeśli będę miała wciąż swoją wierną czytelniczkę, to będę pisać na 100% ;*
Chyba Wiktoria nie jest jedyną czytelniczką ;D
OdpowiedzUsuńMasz rację Moniko, zapomniałam o Tobie! ;*
UsuńKiedy następny rozdział ? :) Blog super
OdpowiedzUsuńniebawem :)
Usuńdziekuje!
Dopiero tutaj trafiłam ale na pewno już zostanę :* Rozdział bardzo mi się podoba i proszę nie usuwać bloga :* Do następnego mam nadzieje :* Julia Reus
OdpowiedzUsuńmam nadzieję, ze będziesz tu stałym gościem! :)
Usuńciesze się, że Ci się podoba! ;*
do następnego :3
Trafiłam przypadkiem i ZOSTAJE!!! ;)
OdpowiedzUsuńBłagam nie usuwaj bloga!
Genialny rozdział <3 Czyżby między Marco a Eleną zaczynało iskrzyć? :*
Kocham tego bloga :***
Dodawaj szybko kolejny bo usycham z ciekawości ;c
Pozdrawiam i życzę bardzo duuużoooo wenyyyy kochana <333
+Zapraszam do siebie
http://milosciniewybierasz.blogspot.com
ciesze się!
Usuńhola hola, tak szybko to nie zaiskrzy :D
postaram się dodać w miarę szybko :)
dziękuję bardzo! :>
+ zajrzę na pewno!